Wspomnienia artysty

Dzieciństwo cudowne

Herb Wyczółkowskich – podkowa z krukiem jak herb Krasińskich. [Ślepowron]. Ojciec miał Ostrów nad Wieprzem, cztery do pięciu włók, dworek pod strzechą. Ojca mało przypominam sobie. Umarł w r. 1861 na suchoty, nie dziedziczne, lecz nabyte. Wpadł pod lód. Chciał ratować konie i zaziębił się śmiertelnie. Chory ciężko, sprzedał majątek za sumę 10 tys. zł. Z rodzeństwa miałem brata Tolka, Teodora, który żył 7 lat, siostrę jedną, która umarła w 19 roku życia, Andzię, która żyła 8 lat, i Zosię pogrobową, która krótko żyła. Dzieciństwo cudowne, potem przykre lata w Warszawie.

Lubię rzeki, bo jestem wychowany nad korytem Wieprza, który w miniaturze przypomina mi Brda. Wieprz. Ojczyzna karpi, które miały po 200 lat i wyglądały jak butelka omszała… Ojczyzna jaskółek nadbrzeżnych, grzebałek. W młodości spałem często w lecie w brogu. Rano cały horyzont zasłonięty był mgłami.

Matka wyszła po raz drugi za mąż za Tomaszewskiego, krawca – nieszczęśliwe małżeństwo.