Wspomnienia artysty

Ukraina - Raj

Ukraina cudowna; płaszczyzna, szalenie kolorowy kraj, skamieniałe morze. Magnetyzuje przestrzeń nieskończona. W nocy wyjeżdżałem na step i do rana nie mogłem się nasycić. Czahary podścielone konwaliami, kaczeńce żółte, jakby kto kobiercem nakrył. Drzewa na czarnych tłach jak cyprysy wybielone. Na Ukrainie w sierpniu r. 1885 czy 1886 widziałem cudowną gwiazdę betlejemską (Wenus) w Bereźnie u Kazimierza Podhorskiego. Roś, kamienie, wzgórek, gwiazda olbrzymia skacze do oczu. Stanąłem jak zdrętwiały. – Widzi pan, jaka gwiazda! Cisza, spokój, żywa gwiazda blisko ziemi. W życiu nie zapomnę tego.

[W 1886 roku hr. Władysław Braniecki zaprosił Wyczółkowskiego do Białej Cerkwi].

Raj. Wtedy wziąłem się wściekle do roboty. Jakie ja miałem na Ukrainie męki, jeśli musiałem czekać na moment zachodzącego słońca, żeby w 20 minut wszystko zebrać. Malowałem ranki i wieczory przez kilka miesięcy, chorowałem na oczy.

[Ujawniła się u malarza alergia na medium olejne].

Rybacy, cykl około 30 obrazów. Szuwary, rybacy na łódce z włokiem, z wędkami; 1885, 1886, 1887, 1888, Rybacy dwaj [ol. pł. 1889]. Dawniej byłem w sztuce rewolucjonistą. Rewolucja ta – to plener nowy, osobisty. Ukraina… przełom dla mnie. Tam się odnowiłem i zrzuciłem z siebie wpływy akademii.

Malowałem Woły [inaczej Orka, ol. pł. 1892], Kopanie buraków [ol. pł.1893]. Te woły stały do malowania.

Dwa lata u Podhorskich, cykl rybaków. Woły, Buraki, u Branickiego w Stawiszczach, Zwierzenia w Bereznie. Zwierzenia zaczęte na Ukrainie, skończone potem w Hotelu Bellevue… Arystokracja polska na Ukrainie, smak, wdzięk, polor, a poza tym dzikość. Z pogardą patrzyli na moje obrazy przedstawiające rybaków, oraczy, kopanie buraków, bo to chłopi. Jako malarz i człowiek lubiłem ten lud. Plener mój pochodzi ze wsi, z Ukrainy, nie z Paryża.