Wspomnienia artysty

I Wojna Światowa

Wybuch wojny zastał mnie na Mińszczyźnie, gdzie w lasach byłem zaszyty. Chłopi tamtejsi donieśli władzy, że robię plany. Wyjechałem, a ci państwo donieśli mi, że przyszedł rozkaz, żeby mnie aresztować. O ile by dali paszport, nic by się nie stało, ale mi radzili, żeby wyjechać. Przeżycia w Wilnie. Nie przypuszczałem, że się stamtąd wyłabudam. Na wypadek aresztowania mogłem być zesłany na Sybir. Strach, panika, brak pociągów, zastój. Ludzie w ogonku stoją i szwajcar podchodzi do mnie: Chce pan jechać? Wpycha mnie do pociągu, gdzie jechał sztab rosyjski… Spóźniłem się w Warszawie i nie dojechałem już do Krakowa. Po przyjeździe z Wilna w Warszawie mieszkałem u Hermana na górce na II piętrze. Odebrali mi paszport… Z początku obawa, potem obojętność. Ostatnia noc, jak Moskale opuszczali Warszawę. Wiedzieliśmy o tym. Panika, mieli wysadzać gmachy, pocztę, Łazienki, a potem… Godzina 8 rano… Zabiełło: Guten Morgen Herr Profesor. W mieście ruch. Niemcy weszli, armia bawarska z Piaseczna. Pierwsze dni może najprzykrzejsze. Wypadki spowodowały stan takiego odrętwienia. Malowałem Stare Miasto. Chodziłem ustawicznie po dachach. Byłem bez paszportu, który mi odebrali; gdyby mnie aresztowali, dostałbym kulą w łeb. Namalowałem kościotrupa rozpiętego na krzyżu, pokrytego nicią pajęczą, ale to zniszczyłem.

W Warszawie malowałem portrety [przyjaciółki Hermana, Miłosza Kotarbińskiego, Lentza, Jasieńskiego, Barącza, Szymanowskich, Bielickiego, Szwarca itd.], kwiaty; zrobiłem rozmaite litografie, premie; urządziłem cztery do pięciu rozmaitych wystaw. Obraz Chrystus w Zachęcie. Potem przyszło zmęczenie, depresja. Niemcy zabiorą Polskę. Nowy rozbiór, wszystko się skończyło. Ze wszystkich głów na tej litografii [litografia z obrazu w Zachęcie] zrobiłem trupie główki; zachowało się kilka egzemplarzy… Jak u Wyspiańskiego – makabrycznie. Przez rok wojny pracowałem szalenie pod wpływem wypadków. Rzeczy moje nierówne, bo wyładowanie energii nieprawdopodobne.

1914/5 w Warszawie, potem Kraków, potem Legionowo, potem Kraków… Buty w Legionach, podwójna skóra i błona, tak radził Sienkiewicz przedtem. Autoportret w mundurze legionowym z  r. 1916, w Albertinum w Wiedniu, kupiony przez Min. W.R. i O.P. [Ministerstwo Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego]. Jeden poszedł do Warszawy do Zachęty. Krywult kupił go dla siebie, bo w Zachęcie nie ma.

Szkoda, że nie mam Teki ukraińskiej ani Starej Warszawy.

Legionowo. [1916] Cmentarzysko Campo Santo Legionów tuszem. Polesie, potężne drzewa i mogiły z krzyżami, beznadziejne i ponure. Trębacz, oddział sanitarny czy kuchnia. Pożar w nocy. Jedzie się, łuna, furman się ogląda, pali się, majaczy się las. Synteza wojny, smutek.